Kategorie wpisów
Wpisy z dnia miesiąca
Luty 2012
P W Ś C P S N
« sty    
 12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
272829  



web stats stat24

Wpisy otagowane ‘Ciekawe’

Słowa na wiatr

„Słowa na wiatr”
Jest to tytuł artykułu, który ukazał się w czasopiśmie „Dodatek – gazeta bezpłatna” nr 14 (88) wydawanym przez AWR ELKA Sp. z o.o. Pismo to można pobrać bezpośrednio ze strony www.elka.fm. Dla tych osób, które z różnych powodów nie mają okazji by przeczytać ten tekst, poprosiłem Autora tekstu o zgodę na zaprezentowanie go w całości.

Uzyskałem zgodę Pana Jarka Adamka, który zastrzegł jednakże, że mogę to zrobić cyt.  „pod warunkiem, że nikt nie potraktuje moich swobodnych dywagacji jako jakiegoś poważnego stanowiska. Felietonik to (…) krzywe spojrzenie na świat, nic na serio…

Słowa na wiatr

Czterdzieści lat stąpania po tej planecie (który to jubileusz hucznie zamierzam obchodzić za jakieś sześć tygodni) nauczyło mnie, że im dłużej żyję, tym mniej rozumiem bliźnich. Pojedynczo i en masse. Jednakowoż rozumiem ich od czasu do czasu. Rozumiem na przykład mieszkańców Lipna, którzy wszczęli krucjatę przeciwko elektrowniom wiatrowym. Nie pojmuję wprawdzie ich wszystkich argumentów. No dobra – większości. Wrodzona tępota co do zagadnień technicznych i sześć lat obijania się na lekcjach fizyki sprawiają, że za cholerę nie wiem, o co chodzi z tymi infradźwiękami. Parę osób widzących we mnie potencjalnego sojusznika w krucjacie tłumaczyło mi to z cierpliwością godną świętych, pokazując przy tym wykresy, ale jak byłem głupi, tak jestem. Chodzi zdaje się o to, że kury przestają nieść, krowy nie dają mleka, a dzieciom wyrastają dwie dodatkowe głowy. O ile mamy dzieci, bo z powodu infradźwięków zanikają gonady…
Oczywiście zwolennicy wiatraków zapewniają, że żeby doszło do tak niepożądanych efektów musielibyśmy na turbinie siedzieć okrakiem i to z pięć lat bez przerwy, ale lepiej dmuchać na zimne.
Oczywiście czysta, naturalna energia to piękna rzecz. Cały świat to widzi i buduje wiatraki gdzie się tylko da. Ale w Lipnie nie dają. Infradźwięki – mówią. Hałas – mówią. Do tego ryzyko awarii. A właściwie katastrofy – są podobno na świecie potwierdzone przypadki, że urwane śmigło przeleciało ponad dwa kilometry. Oczywiście perspektywa spadających na ziemię metalowych ostrzy wielkości skrzydła jumbo-jeta skłania do refleksji. Przecież to może głowę uciąć. Pół biedy, gdyby to jedna z dodatkowych głów, które wyrosną naszym dzieciom z powodu infradźwięków, ale wiadomo, jak toto poleci i w którą głowę trafi?
Ludzie z firmy zachwalającej swoje wiatraki nie mieli w Lipnie łatwego zadania. Prawdę mówiąc żal mi się ich robiło, bo praktycznie nie było argumentu, który nie został odparty. Właściwie zakrzyczany, ale co tam. Sami sobie strzelili w kolano, kiedy to w prezentacji wywalili wielkimi bukwami „CHAŁAS” i ten byk ortograficzny świecił się na ekranie przez pół godziny. Jak ktoś jest taką fleją, nie zasługuje na poważne traktowanie. Czy firma może jeszcze przekonać mieszkańców? Oczywiście poza tymi, którzy dostaną te parędziesiąt tysiączków rocznie za ziemię pod wiatraki? Moim skromnym zdaniem nie bardzo. Wiatraki bowiem trudno obronić. Nie chodzi nawet o te infradźwięki, hałas czy przecinanie na pół każdego bociana w promieniu kilkunastu kilometrów. Najważniejsze bowiem jest to, że ta cała czysta, naturalna, pobłogosławiona przez Unię Europejską i Ala Gore’a energia NIE DZIAŁA.
Nie żeby się nie kręciło, kiedy wieje. Kręci się – a nawet wytwarza jakiś prąd. Mały, niepewny i cholernie drogi. A co najważniejsze nie wysyła go do nas, tylko do koncernu Enea, który musi go kupować. Traktuje to jak wrzód na… (wiecie gdzie) ale musi kupować. Bo tak stanowi Prawo – musi być ekologicznie. Czy od tych wiatraków zapłacimy mniej za prąd? Jasne – prędzej piekło zamarznie. Gdyby mieszkańcom Lipna ktoś zagwarantował, że po postawieniu wiatraków ich rachunki będą mniejsze o połowę, z pewnością zaczęliby kombinować inaczej. Ale nikt im tego nie zagwarantuje. Choć może obieca w kampanii wyborczej – przy okazji słyszałem, że wiatraki mają stać się jej istotnym elementem. Trudno się zresztą dziwić. Oczywiście, gdybym to ja był wójtem tej ślicznej miejscowości, natychmiast wyrzuciłbym wiatraki na zbite skrzydła. I załatwił porządną elektrownię atomową.

Wiatraki prądotwórcze nie takie idealne?

Oto treść ulotki, którą otrzymałem wczoraj w poczcie.
(Pisownia i podkreślenia w tekście – zgodnie z oryginałem)

WIATRAKI PRĄDOTWÓRCZE NIE TAKIE IDEALNE?
Czy 500 metrów od działek budowlanych, domów to bezpieczna odległość…???

Jak się okazuje energia z wiatru nie jest ani tania, ani ekologiczna i nie można na niej polegać. Zmienność wiatru jest zbyt duża, by na nim polegać i dlatego elektrownie konwencjonalne nie są wyłączane, jak nam się wydaje. Producenci energii muszą więc utrzymywać tzw. rezerwę, czyli elektrownie węglowe muszą pracować cały czas, co generuje koszty. A zatem jednocześnie pracują elektrownie wiatrowe i węglowe, w ten sposób energia wiatrowa jest dużo droższa, co udowodnił raport GREENPEACE. Elektrownie klasyczne pracujące w trybie czuwania na wypadek spadku mocy, emitują więcej CO2 niż elektrownie pracujące pełną mocą.
Wiatraki o mocy 1,5 MW (na terenie naszej gminy mają stać wiatraki o mocy 2,5 MW) sama wieża waży około 250 ton, w podstawie zatopione jest 12 ton stali zbrojeniowej i 180 m3 betonu – czy taki krajobraz chcemy dać naszym dzieciom?. Porozmawiajmy z ludźmi, którzy mieszkają przy farmach, nie ma, która drugi raz zgodziłaby się na budowę wiatraków.
Tak duże monstra stawiane w tak pięknych i malowniczych rejonach jak nasza gmina, a zwłaszcza Smyczyna-Mórkowo, zniszczą krajobraz, zniknie agroturystyka, nastąpi spadek napływu nowych mieszkańców, spadną wartości gruntów i naszych domostw, ludzie i inwestorzy zaczną omijać naszą gminę, a tego jako mieszkańcy chyba nie chcemy.
Wiatraki produkujące energię wytwarzają uciążliwy hałas, wyzwalają infradźwięki-dźwięki niesłyszalne ludzkim uchem, ale powodujące ogromne spustoszenia w psychice człowieka (depresje), uszkadzają oskrzela, serce i mózg. Rolnik w pobliżu wiatraków może pracować maksymalnie 1 godzinę na dobę, a my będziemy zmuszeni żyć pod wiatrakami, ponieważ nie każdy o tym wie, że w naszej gminie stanie ponad 60 olbrzymich budowli. Wyobraźmy sobie jak zmieni się krajobraz , to już nie pojedynczy wiatrak, z każdej strony będziemy słyszeli szum wiatraków, które niestety generują hałas i oglądali wielkie kręcące się śmigła. Ekologiczne wiatraki to mit.
Ciągle pracujące wiatraki powodują wysuszenie gleby w promieniu 2 km.
Wiatraki przyczyniają się do wyginięcia ptactwa, które ginie w śmigłach turbin (rocznie ponad 1000 ptaków), co powoduje zachwianie równowagi w przyrodzie przez co wzrasta populacja zwierząt, którymi do tej pory żywiły się ptaki, np. myszy, nornice, owady i wszelkie robactwo.
Dla ludzi mieszkających w pobliżu wiatraków również uciążliwe są refleksy-oślepiające błyski promieni słonecznych załamujących się na skrzydłach wiatraków.
W Polsce wieją dużo słabsze wiatry niż w Danii czy Holandii, zatem powstaje pytanie – skąd zysk przedsiębiorców inwestujących w wiatraki – zysk przedsiębiorców to efekt dotacji unijnych. Energia wyprodukowana jest droższa i my będziemy obciążeni kosztami.
Spółki dostaną dotacje, inwestycja się zwróci, a co jeśli farma będzie nierentowna, będą za słabe wiatry, co miało miejsce w Irlandii i Australii, kto usunie tony betonu i stali z ziemi…? Niestety podstawy zostaną, jak również większe podatki od gruntu, na której stoi budowla.
Władze liczą na zysk z budowli (2% wartości od elementów stałych), niestety stała jest tylko podstawa, resztę można zdemontować. Czy to nam się opłaca? Czy zdajemy sobie sprawę, że podłączenie wiatraka wymaga poprowadzenia przyłączy, które będą biegły pod lub nad naszą ziemią na której nic nie można budować? Nie zmieniajmy naszej gminy w teren budowy i strefę przemysłową, wiatraki nie są oddalone po 3km jak na zachodzie, one będą nad naszymi głowami. 500 metrów to stanowczo za blisko, zastanówmy się nad skutkami naszych decyzji.

Skutki powstania wiatraków:

- odpływ ludności z terenów naszej gminy,
- zniekształcenie krajobrazu i dewastacja ziemi,
- spadek wartości naszych nieruchomości, działek oraz gruntów rolnych,
- wyginięcie ptactwa i wzrost populacji szkodników,
- nieustający hałas (wiatrak generuje około 40 decybeli),
- emisja szkodliwych dla zdrowia i psychiki infradźwięków,
- wzrost ceny energii – to my, mieszkańcy, zapłacimy za powstałe wiatraki, a zyski trafią do kieszeni zagranicznych inwestorów,
- dewastacja ziemi w promieniu 2km od wiatraka, gorsza klasa ziemi co niesie za sobą mniejszy zysk z upraw,
- uwikłanie Gminy w wieloletnie i kosztowne procesy odszkodowawcze z mieszkańcami.
Jednak to my, mieszkańcy Gminy Lipno musimy odpowiedzieć sobie na podstawowe pytanie – Czy chcemy żyć otoczeni pięknem przyrody, czy wśród lasu metalowych wiatraków dewastujących krajobraz i nasze zdrowie?
Musimy odpowiedzieć na to pytanie zanim zostaną podjęte wiążące decyzje jak było Żelaźnie, nie czekajmy, nim będzie za późno. Jeżeli chcemy coś zrobić trzeba zabrać głos nie czekać, aż będą postanowienia, jeszcze  nie jest za późno…

Od siebie chciałbym dodać, że argumenty przedstawione w ulotce w żaden sposób do mnie nie przemawiają. Są one dla mnie zwykłym populizmem. Ale żyjemy w końcu w demokratycznym kraju, gdzie każdy może wyrazić swoją opinię.
Dlatego też zamieściłem treść tej ulotki na stronie, bo chcę tutaj przedstawiać zdania „ZA” i „PRZECIW” elektrowniom wiatrowym.

Wiatraki koło Morownicy – będzie ich więcej?

Doszły mnie słuchy, że wiatraki zbudowane pomiędzy Morownicą a Śmiglem nie będą jedynymi w tej okolicy. Podobno planuje się wybudować tam aż 3 farmy wiatraków: obok Morownicy – czyli do dwóch już stojących dojdą być może następne, a także w okolicach miejscowości Spławie i Żegrówko.

Zastanawiam się nad jedną sprawą:
Jeśli dojdzie do realizacji całego zaplanowanego przedsięwzięcia to czy mieszkańcy tamtych rejonów też zaczną protestować przeciwko elektrowniom wiatrowym tak, jak to miało miejsce niedawno w miejscowości Żelazno koło Krzywinia? Czy także im „nagle”  te wiatraki  będą emitować hałas i infradźwięki, że ucierpi także krajobraz (turystyka) i ptaki (ekologia)?

Transport elementów wiatraka – Morownica

21 stycznia pisałem o wiatrakach stojących między Śmiglem, a Morownicą. Poniżej znajduje się filmik ukazujący ciężarówki z elementami wiatraka stojące przed miejscem montażu konstrukcji. W tle dostrzec można ustawiony dźwig i, jeśli dobrze dostrzegłem pod koniec filmu, zmontowaną już część słupa wiatraka.
Uwaga: film na początku jest obrócony o 90 stopni, ale spokojnie – w dalszej jego części wszystko „wróci do normy” ;)