Archiwum z Marzec 2010
Elektrownie wiatrowe w Lipnie – mieszkańcy Gminy kontra inwestorzy
Wczoraj odbyło się spotkanie mieszkańców Lipna i okolic z przedstawicielami firmy, która planuje wybudować tam elektrownie wiatrowe. Przyznam się szczerze, że nie miałem pojęcia, że firma – inwestor nazywa się Bonwind i jest powiązana ze Zbigniewem Bońkiem!
Miałem zamiar osobiście pofatygować się do Lipna i tam, na spotkaniu, posłuchać argumentów i jednej i drugiej strony „konfliktu”. Niestety, z przyczyn technicznych niezależnych ode mnie, musiałem zostać w domu.
Dlatego zamieszczam tutaj link do tekstu zatytułowanego „W Lipnie nie chcą wiatraków”, który został opublikowany na stronie internetowej www.elka.fm.
Polecam Waszej uwadze komentarze czytelników zamieszczone pod w/w tekstem. Niektóre rzeczywiście przedstawiają rzeczowe podejście do tematu. A inne? No cóż…
Wiatraki prądotwórcze nie takie idealne?
Oto treść ulotki, którą otrzymałem wczoraj w poczcie.
(Pisownia i podkreślenia w tekście – zgodnie z oryginałem)
WIATRAKI PRĄDOTWÓRCZE NIE TAKIE IDEALNE?
Czy 500 metrów od działek budowlanych, domów to bezpieczna odległość…???Jak się okazuje energia z wiatru nie jest ani tania, ani ekologiczna i nie można na niej polegać. Zmienność wiatru jest zbyt duża, by na nim polegać i dlatego elektrownie konwencjonalne nie są wyłączane, jak nam się wydaje. Producenci energii muszą więc utrzymywać tzw. rezerwę, czyli elektrownie węglowe muszą pracować cały czas, co generuje koszty. A zatem jednocześnie pracują elektrownie wiatrowe i węglowe, w ten sposób energia wiatrowa jest dużo droższa, co udowodnił raport GREENPEACE. Elektrownie klasyczne pracujące w trybie czuwania na wypadek spadku mocy, emitują więcej CO2 niż elektrownie pracujące pełną mocą.
Wiatraki o mocy 1,5 MW (na terenie naszej gminy mają stać wiatraki o mocy 2,5 MW) sama wieża waży około 250 ton, w podstawie zatopione jest 12 ton stali zbrojeniowej i 180 m3 betonu – czy taki krajobraz chcemy dać naszym dzieciom?. Porozmawiajmy z ludźmi, którzy mieszkają przy farmach, nie ma, która drugi raz zgodziłaby się na budowę wiatraków.
Tak duże monstra stawiane w tak pięknych i malowniczych rejonach jak nasza gmina, a zwłaszcza Smyczyna-Mórkowo, zniszczą krajobraz, zniknie agroturystyka, nastąpi spadek napływu nowych mieszkańców, spadną wartości gruntów i naszych domostw, ludzie i inwestorzy zaczną omijać naszą gminę, a tego jako mieszkańcy chyba nie chcemy.
Wiatraki produkujące energię wytwarzają uciążliwy hałas, wyzwalają infradźwięki-dźwięki niesłyszalne ludzkim uchem, ale powodujące ogromne spustoszenia w psychice człowieka (depresje), uszkadzają oskrzela, serce i mózg. Rolnik w pobliżu wiatraków może pracować maksymalnie 1 godzinę na dobę, a my będziemy zmuszeni żyć pod wiatrakami, ponieważ nie każdy o tym wie, że w naszej gminie stanie ponad 60 olbrzymich budowli. Wyobraźmy sobie jak zmieni się krajobraz , to już nie pojedynczy wiatrak, z każdej strony będziemy słyszeli szum wiatraków, które niestety generują hałas i oglądali wielkie kręcące się śmigła. Ekologiczne wiatraki to mit.
Ciągle pracujące wiatraki powodują wysuszenie gleby w promieniu 2 km.
Wiatraki przyczyniają się do wyginięcia ptactwa, które ginie w śmigłach turbin (rocznie ponad 1000 ptaków), co powoduje zachwianie równowagi w przyrodzie przez co wzrasta populacja zwierząt, którymi do tej pory żywiły się ptaki, np. myszy, nornice, owady i wszelkie robactwo.
Dla ludzi mieszkających w pobliżu wiatraków również uciążliwe są refleksy-oślepiające błyski promieni słonecznych załamujących się na skrzydłach wiatraków.
W Polsce wieją dużo słabsze wiatry niż w Danii czy Holandii, zatem powstaje pytanie – skąd zysk przedsiębiorców inwestujących w wiatraki – zysk przedsiębiorców to efekt dotacji unijnych. Energia wyprodukowana jest droższa i my będziemy obciążeni kosztami.
Spółki dostaną dotacje, inwestycja się zwróci, a co jeśli farma będzie nierentowna, będą za słabe wiatry, co miało miejsce w Irlandii i Australii, kto usunie tony betonu i stali z ziemi…? Niestety podstawy zostaną, jak również większe podatki od gruntu, na której stoi budowla.
Władze liczą na zysk z budowli (2% wartości od elementów stałych), niestety stała jest tylko podstawa, resztę można zdemontować. Czy to nam się opłaca? Czy zdajemy sobie sprawę, że podłączenie wiatraka wymaga poprowadzenia przyłączy, które będą biegły pod lub nad naszą ziemią na której nic nie można budować? Nie zmieniajmy naszej gminy w teren budowy i strefę przemysłową, wiatraki nie są oddalone po 3km jak na zachodzie, one będą nad naszymi głowami. 500 metrów to stanowczo za blisko, zastanówmy się nad skutkami naszych decyzji.Skutki powstania wiatraków:
- odpływ ludności z terenów naszej gminy,
- zniekształcenie krajobrazu i dewastacja ziemi,
- spadek wartości naszych nieruchomości, działek oraz gruntów rolnych,
- wyginięcie ptactwa i wzrost populacji szkodników,
- nieustający hałas (wiatrak generuje około 40 decybeli),
- emisja szkodliwych dla zdrowia i psychiki infradźwięków,
- wzrost ceny energii – to my, mieszkańcy, zapłacimy za powstałe wiatraki, a zyski trafią do kieszeni zagranicznych inwestorów,
- dewastacja ziemi w promieniu 2km od wiatraka, gorsza klasa ziemi co niesie za sobą mniejszy zysk z upraw,
- uwikłanie Gminy w wieloletnie i kosztowne procesy odszkodowawcze z mieszkańcami.
Jednak to my, mieszkańcy Gminy Lipno musimy odpowiedzieć sobie na podstawowe pytanie – Czy chcemy żyć otoczeni pięknem przyrody, czy wśród lasu metalowych wiatraków dewastujących krajobraz i nasze zdrowie?
Musimy odpowiedzieć na to pytanie zanim zostaną podjęte wiążące decyzje jak było Żelaźnie, nie czekajmy, nim będzie za późno. Jeżeli chcemy coś zrobić trzeba zabrać głos nie czekać, aż będą postanowienia, jeszcze nie jest za późno…
Od siebie chciałbym dodać, że argumenty przedstawione w ulotce w żaden sposób do mnie nie przemawiają. Są one dla mnie zwykłym populizmem. Ale żyjemy w końcu w demokratycznym kraju, gdzie każdy może wyrazić swoją opinię.
Dlatego też zamieściłem treść tej ulotki na stronie, bo chcę tutaj przedstawiać zdania „ZA” i „PRZECIW” elektrowniom wiatrowym.
Wiatraki koło Morownicy – będzie ich więcej?
Doszły mnie słuchy, że wiatraki zbudowane pomiędzy Morownicą a Śmiglem nie będą jedynymi w tej okolicy. Podobno planuje się wybudować tam aż 3 farmy wiatraków: obok Morownicy – czyli do dwóch już stojących dojdą być może następne, a także w okolicach miejscowości Spławie i Żegrówko.
Zastanawiam się nad jedną sprawą:
Jeśli dojdzie do realizacji całego zaplanowanego przedsięwzięcia to czy mieszkańcy tamtych rejonów też zaczną protestować przeciwko elektrowniom wiatrowym tak, jak to miało miejsce niedawno w miejscowości Żelazno koło Krzywinia? Czy także im „nagle” te wiatraki będą emitować hałas i infradźwięki, że ucierpi także krajobraz (turystyka) i ptaki (ekologia)?